Haft kaszubski Haft kaszubski

 
Haft kaszubski Haft kaszubski

''Dziecko, życzę ci z całego serca abyś zawsze trafiała
 
na kapłanów, którzy są dla ludzi, a nie ludzie dla nich"


                   ''Dziecko, życzę ci z całego serca abyś zawsze trafiała na kapłanów, którzy są dla ludzi, a nie ludzie dla nich" - powiedział mi Ksiądz Kanonik Bolesław Śledź na uzupełnienie życzeń, kiedy po ślubie wyjeżdżałam z mężem w nieznane, daleko od rodzinnego domu.

                   Na takiego księdza jak On, nigdy już w swoim życiu nie trafiłam. Minęło od tamtego czasu ponad czterdzieści lat. Był najlepszym spowiednikiem jakiego w życiu miałam, dobrym księdzem, nauczycielem religii i człowiekiem. Miał poczucie humoru, był mądry i inteligentny. Kochał przyrodę i interesował się wszystkim, a najbardziej ludźmi. Prosił o pomoc, ale potrafił się za nią odwdzięczyć. Sprawiał, że jako dziewczyna (jak wielu moich rówieśników), szanowałam go, lubiłam i czułam respekt. Był wymagający, ale dobry. Potrafił jak mało kto pocieszyć i porozmawiać z każdym, o wszystkim. Moi Rodzice również bardzo Go lubili, szanowali i cenili. Cieszyli się gdy odwiedzał nasz dom.

                   Pomagałam Mu w prowadzeniu różnych dokumentów kiedy o to poprosił. Widywałam Go jak pracuje w folii przy warzywach, które sam przez długi czas z radością uprawiał. W rewanżu za moją pomoc , kiedy wychodziłam za mąż odmówił zapłaty za ślub, a na wesele przysłał nam w prezencie koszyk cudownych warzyw z folii. Wesele było w kwietniu, a czasy zupełnie inne niż teraz, więc o takiej porze roku nigdzie byśmy takich warzyw nie kupili. To była dla nas niespodzianka i ogromna radość. Ksiądz Śledź był oczywiście gościem na moim weselu, jak i na wielu innych w naszej wsi. Myślałam, że jak założę rodzinę i wyjadę to nie będzie się interesował moim życiem, ale było inaczej. Kiedy spotykaliśmy się przy różnych okazjach przed kościołem lub na pogrzebach. zawsze pytał co słychać i jak układa się życie mojej rodziny. Wołał z daleka. W 2013 roku zorganizowaliśmy z kolegami i koleżankami zjazd absolwentów po 50 latach ukończenia szkoły. Zaprosiliśmy Księdza Kanonika, ponieważ bardzo chcieliśmy się z Nim spotkać i porozmawiać . Zaproszenie przyjął z radością, a my cieszyliśmy się na to spotkanie.

                   Niestety, ''odszedł'' wcześniej. Wielu z nas było w maju na pogrzebie.

                   Cieszę się, że wybrano Go na patrona szkoły.

Ewa Mładanowicz


 


©SP Kosobudy ©